Sonda
- Jesteś tutaj
- Strona główna
- Bezstresowe egzaminy
Jak bezstresowo zdać egzamin
Zbliża się czas matur i egzaminów do szkół Średnich.
Czytelnicy proszą, by przypomnieć sposoby
poprawiające pamięć, koncentrację oraz wskazać
terapeutów, którzy potrafią wyciszyć, ale
równocześnie pobudzić do pracy zestresowanych
uczniów i studentów.
Bez wątpienia jednym z terapeutów mających takie
predyspozycje jest znany radiesteta i uzdrowiciel -
Zdzisław Markowski, o którym pisaliśmy w nr 5/2001.
Podobnie jak słynny Jose Silva, polski terapeuta chciał pomóc bliskim pozbyć się przedegzaminacyjnych emocji oraz poprawić ich możliwości koncentracji i przyswajania trudnego materiału. I udało się. Niektórzy jego podopieczni nazwali to "otwieraniem okna w mózgu".
- Już po drugim zabiegu miałam wrażenie, jakby mi otworzył okno w mózgu - wspomina Halina M., aktualnie studentka II roku prawa. - Byłam rozhisteryzowana, nic nie wchodziło mi do głowy, chłopak, z którym chodziłam przez dwa lata szkoły średniej, oznajmił, że układa sobie życie z inną dziewczyną, gdyż zaszła w ciążę, a poza tym ma własne mieszkanie...
Nie mogłam się pozbierać. Ryczałam w dzień i w nocy. Przede mną leżały książki, testy, a w głowie huczało jak w starym młynie. Nie pomagały krople uspokajające, drażetki ziołowe, magnez. Wreszcie włączyła się moja wychowawczyni, która podpowiedziała wizytę u bioenergoterapeuty, wskazując Zdzisława Markowskiego.
Gdy znalazłam się w jego gabinecie, ledwie do mnie docierało to, co mówi. Byłam stremowana i rozdygotana. - Dzisiaj popracujemy sobie nad systemem nerwowym - oznajmił spokojnym, kojącym głosem. - Nie wiem, czy to sprawił ten głos, czy gesty, które nade mną wykonywał, ale poczułam jak całe zdenerwowanie ze mnie spływa. Przez chwilę wydawało mi się, że ściąga ze mnie, z mojej głowy i twarzy pajęczynę. Mój oddech stawał się głębszy, spokojniejszy. Sama nie wiem, kiedy się uśmiechnęłam, bo zrobiło mi się tak lekko, jasno.
- No widzisz - odezwał się - wracasz do równowagi. W czasie następnych sesji popracujemy tak, że maturę zdasz na czwórki i piątki. Potem będziemy się martwić o egzamin wstępny, ale przekonasz się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Trzeba tylko odrobinę popracować nad kręgosłupem, żeby kręgi szyjne i piersiowe nie uciskały nerwów. Wtedy w głowie będzie jaśniej i ustaną pobolewania w klatce piersiowej.
- Skąd on to wszystko wie - dziwiłam się, ale nie śmiałam zapytać. Byłam już kiedyś z mamą u kręgarza, gdy zaczęłam się garbić, ale to były bolesne zabiegi, więc trochę się skrzywiłam.
- Nie będzie boleć. Przekonasz się. Pracuję inną metodą.
- I rzeczywiście tak było - wspomina Halina. - żadnego szarpania, "ukręcania głowy". Po zabiegu manualnym terapeuta działał na mnie jeszcze swoja energią i wtedy właśnie poczułam, jakby mi się otworzyło okno w głowie. Spotkaliśmy się jeszcze dwa razy.
Od tej pory poświęcałam na naukę mniej czasu, a wszystko "szybko wchodziło do głowy" i nie uciekało z niej, jak przedtem. Poza tym umiałam się wyłączać i koncentrować, kiedy zachodziła taka potrzeba. Polubiłam też spacery, do których pan Zdzisław mnie zachęcił. A maturę i egzaminy wstępne na prawo zdałam tak, jak to przepowiedział. Dlatego wysłałam do tego niezwykłego człowieka wiele moich koleżanek i znajomych. Sama natomiast czasem dzwonię przed sesją, by mnie wsparł na odległość przed szczególnie trudnym egzaminem i rzeczywiście to skutkuje.
- Nie zdarzyło się, aby któryś z moich podopiecznych, czy to uczniów czy studentów, zepsuł mi opinię - uzdrowiciel powtarza to, co przed rokiem powiedział naszej reporterce. - Przychodzą do mnie zapracowani biznesmeni, naukowcy, studenci, rodzice z uczniami i przedszkolakami. Często tzw. trudne dzieci, które mają kłopoty z koncentracją, nie potrafią usiedzieć na miejscu czy zaadaptować się w przedszkolu lub szkole, na dodatek się moczą, cierpią na alergię bądź inne schorzenia. Wówczas zajmuję się przede wszystkim tymi schorzeniami.
Wiele z nich ma właśnie źródło w wadach postawy, w skrzywionym kręgosłupie. Dlatego pracuję na poziomie fizycznym i mentalnym. Oczyszczam organizm, ustawiam kręgosłup i stymuluję bioterapeutycznie tak, by jak najszybciej zaczął się proces samoregulacji. Czasem trzeba popracować nad rodzicami czy opiekunami. Przyprowadzają oni dzieci czy młodzież z przekonaniem, iż to ja wezmę na siebie wszystkie problemy związane z nauką dziecka. Pewnie wyobrażają sobie, że zrobię "czary mary" czy "hokus-pokus" i po kłopocie.
Bywa tak, że pracuję np. nad znerwicowanym dzieckiem w gabinecie, a równocześnie mentalnie nad matką czy ojcem siedzącym w poczekalni. Inaczej taki rodzic zburzyłby po przyjściu do domu to, co udało mi się z dzieckiem zrobić. Dotyczy to zwłaszcza nadopiekuńczych bądź nadpobudliwych matek i nader srogich i wymagających ojców.
Nieraz terapeuta przeprowadza dodatkowo rozmowę z obojgiem rodziców. Są przypadki, kiedy proponuje, by inaczej ustawić łóżko dziecka i w innym miejscu zrobić mu kącik do nauki. Jako doświadczony radiesteta wskazuje to od razu na planie mieszkania. Rezultaty bywają zaskakujące. Rozkojarzony malec czy apatyczny młodzieniec zmienia się nie do poznania.
Jak wspomniała podopieczna uzdrowiciela, pani Halina, często działa on też na odległość, ale najchętniej na osobę, która chociaż raz była u niego. Wówczas prosi o podanie danych - imienia i nazwiska, wieku, adresu, bądź dostarczenie fotografii. W ten sposób pomógł w kłopotach zdrowotnych i edukacyjnych wielu osobom z zagranicy, np. ze Szwajcarii, Kanady, Niemiec.
Kiedy na zakończenie spotkania pytam, co poleciłby przygotowującym się do egzaminów, zamyśla się i mówi: spacery, wykonywanie Mudry Wiedzy (prezentowaliśmy ją w po-przednim numerze), słuchanie w czasie nauki czy powtórki materiału muzyki barokowych kompozytorów - J.S. Bacha, A. Corellego, G.F. Haendla czy A. Vivaldiego, a także jasnożółte i pomarańczowe akcenty kolorystyczne w pokoju. Może to być np. owoc mandarynki. Wówczas będzie działać kolor i zapach.










